W artykule „Hybrid war or holy war: Do IS and Russia share the same playbook?” opublikowanym przez Euronews 30 października 2025 r. autorzy stawiają prowokacyjne pytanie: czy Federacja Rosyjska i organizacja terrorystyczna Państw Islamskie (ISIS/ISIL/IS) mogą działać według podobnych zasad? Choć na pierwszy rzut oka to zestawienie wydaje się nieuprawnione — z jednej strony potężne państwo, z drugiej ekstremistyczny ruch religijny — analiza metod działania ujawnia zaskakujące podobieństwa.
Po pierwsze, podobne mechanizmy, różne cele
Zarówno Rosja, jak i IS wykorzystują propagandę, dezinformację i rekrutację podatnych osób, by osiągnąć efekt destabilizacji. W obu przypadkach chodzi o podważenie zaufania do instytucji państwowych i rozbicie spójności społecznej — tylko że każda ze stron robi to w imię innej ideologii. IS odwołuje się do wizji religijnej, Rosja natomiast — do narracji geopolitycznej, w której Zachód ma rzekomo zagrażać jej suwerenności i tradycjom.
Internet jako pole bitwy
Euronews przypomina, że tzw. Państwo Islamskie już na początku dekady 2010-2020 wykorzystywało media społecznościowe do szerzenia swojej ideologii. Internet był jego głównym narzędziem rekrutacji i rozpowszechniania wypaczonej wizji świata. Rosja używa tych samych kanałów, ale w inny sposób – zamiast religii wykorzystuje informacyjne operacje wpływu, trolle internetowe i fałszywe konta do siania podziałów i manipulowania opinią publiczną.
Rekrutacja z marginesu
Zarówno rosyjskie, jak i islamistyczne działania opierają się na rekrutacji osób społecznie lub ekonomicznie zmarginalizowanych. Euronews cytuje ekspertów, którzy zauważają, że zarówno IS, jak i Rosja celowo sięgają po ludzi sfrustrowanych, szukających celu i znaczenia.
Rosja rekrutuje tzw. „jednorazowych agentów” – zwykłych obywateli, którzy podejmują drobne akty sabotażu lub przekazują informacje w zamian za pieniądze, pisaliśmy o nich niedawno na portalu. IS z kolei oferował poczucie przynależności i „świętej misji” tym, którzy czuli się odrzuceni przez zachodnie społeczeństwa.
Propaganda jako broń
W obu przypadkach propaganda staje się rdzeniem strategii dzialania.
IS budowało swoją tożsamość wokół mitu religijnego i apokaliptycznego przesłania, wykorzystując szokujące obrazy przemocy, by przyciągnąć uwagę świata.
Rosja działa bardziej subtelnie – poprzez manipulację przekazem medialnym, kontrolę narracji w kraju i dezinformację za granicą. Celem jest ten sam rezultat: zdezorientować przeciwnika, rozbić społeczeństwa i sprawić, by ludzie przestali wierzyć w prawdę.
Hybrydowa rzeczywistość
Autorzy podkreślają, że „wojna hybrydowa” zamazuje granicę między pokojem a konfliktem. Działania Rosji – od cyberataków, przez sabotaż, po kampanie wpływu – przypominają strategię IS w tym sensie, że oba podmioty nie potrzebują regularnych armii, by wywołać chaos. W obu przypadkach chodzi o wykorzystanie nowoczesnych technologii i psychologii mas, a nie wyłącznie siły militarnej.
Wnioski
Artykuł nie stawia znaku równości między IS a Rosją, ale pokazuje, że ich modus operandi jest zaskakująco podobne. Wspólnym mianownikiem jest sposób myślenia: jak podważyć stabilność przeciwnika przy minimalnych kosztach i maksymalnym efekcie medialnym.
Dla Europy to jasny sygnał, że zagrożenia XXI wieku nie zawsze przybierają formę ataków kinetycznych. Czasem zaczynają się od filmu w internecie, wpisu na forum albo zwykłego obywatela, który zostaje nieświadomie pionkiem w cudzej grze.
Trudno nie odnieść wrażenia, że współczesna wojna to już nie tyle starcie armii, co bitwa o umysły. Artykuł Euronews pokazuje, że linia frontu przebiega dziś w naszych telefonach, sieciach społecznościowych i systemach informacyjnych. Zarówno tzw. Państwo Islamskie, jak i Federacja Rosyjska zrozumiały, że do zniszczenia przeciwnika nie potrzeba czołgów ani bomb — wystarczy chaos, wątpliwość i utrata zaufania. W świecie, w którym prawda staje się tylko jednym z wielu punktów widzenia, najpotężniejszą bronią staje się wiarygodność.
I to właśnie o nią toczy się dziś najtrudniejsza, najbardziej podstępna wojna.