Współczesne zagrożenia dla bezpieczeństwa państwa coraz rzadziej mają militarny charakter. Coraz częściej przybierają formę wojny hybrydowej – działań, które łączą w sobie elementy presji politycznej, gospodarczej, informacyjnej i cybernetycznej. To konflikt, w którym trudno wskazać wyraźną linię frontu, a atak może nastąpić w sieci, w mediach społecznościowych albo w systemie sterującym siecią energetyczną. W takiej rzeczywistości kluczową rolę odgrywają operatorzy infrastruktury krytycznej – czyli ci, którzy odpowiadają za funkcjonowanie systemów niezbędnych do życia społeczeństwa: energii, transportu, wody, telekomunikacji czy finansów.
Warto jednak podkreślić, że w polskim prawie nie istnieje osobny zestaw obowiązków operatora infrastruktury krytycznej na czas wojny hybrydowej. Nie ma ustawy czy rozporządzenia, które wprost regulowałoby działania operatora w takich okolicznościach. Obowiązki te wynikają z przepisów obowiązujących w czasie pokoju – głównie z ustawy o zarządzaniu kryzysowym z 2007 roku, ustawy o krajowym systemie cyberbezpieczeństwa z 2018 roku, rozporządzenia w sprawie planów ochrony infrastruktury krytycznej z 2010 roku oraz z Narodowego Programu Ochrony Infrastruktury Krytycznej.
Można więc powiedzieć, że w czasie wojny hybrydowej operatorzy realizują te same obowiązki co zawsze, ale w zupełnie innych warunkach. To nie prawo się zmienia, ale intensywność i sposób jego stosowania. Zadania, które w czasie pokoju mają charakter planistyczny, w warunkach zagrożenia stają się realnym, codziennym działaniem. Wymagają większej czujności, refleksji i gotowości do reagowania.
Najważniejszym zadaniem operatora infrastruktury krytycznej jest zapewnienie ciągłości działania – czyli utrzymanie funkcjonowania kluczowych usług nawet w sytuacji kryzysu. W praktyce oznacza to posiadanie planów ciągłości działania (BCP) i planów odtwarzania (DRP), które uwzględniają różne scenariusze, od awarii technicznej po atak cybernetyczny czy fizyczny sabotaż. W kontekście wojny hybrydowej kluczowe jest myślenie o odporności w szerszym sensie – nie tylko technicznym, ale także organizacyjnym i ludzkim.
Drugim istotnym obowiązkiem jest współpraca z instytucjami publicznymi – z Rządowym Centrum Bezpieczeństwa, służbami specjalnymi, wojskiem, policją i administracją samorządową. W czasie wojny hybrydowej taka współpraca nie może być formalnością – staje się codziennym obowiązkiem, obejmującym szybkie przekazywanie informacji o incydentach, wspólne ćwiczenia i wymianę doświadczeń.
Szczególne znaczenie zyskuje również bezpieczeństwo cyfrowe. Dziś praktycznie każda dziedzina infrastruktury – od energetyki po służbę zdrowia – zależy od systemów teleinformatycznych. Dlatego operatorzy muszą chronić swoje sieci zgodnie z wymaganiami ustawy o krajowym systemie cyberbezpieczeństwa, a w praktyce: monitorować ruch sieciowy, reagować na incydenty, współpracować z zespołami CSIRT i szkolić pracowników. W warunkach wojny hybrydowej cyberataki nie są abstrakcyjnym zagrożeniem – stają się codziennością, a czas reakcji często decyduje o skutkach.
Ochrona fizyczna obiektów to kolejny obowiązek, który w czasie kryzysu nabiera nowego znaczenia. Operatorzy muszą dbać nie tylko o zabezpieczenie techniczne, ale też o ochronę ludzi, kontrolę dostępu, monitoring czy plan ewakuacji. W wojnie hybrydowej zagrożeniem nie jest już tylko cyberatak – równie realne mogą być sabotaże, prowokacje czy ataki na infrastrukturę logistyczną.
Nie można też pominąć aspektu komunikacji. Wojna hybrydowa to także walka o informację i narrację. Dezinformacja potrafi wyrządzić równie duże szkody jak atak hakerski. Dlatego operatorzy infrastruktury krytycznej muszą nauczyć się reagować nie tylko technicznie, ale też komunikacyjnie – przekazywać rzetelne dane, przeciwdziałać panice i dbać o zaufanie społeczne.
Ogromną rolę odgrywają też ludzie. Nawet najlepiej przygotowane procedury nie zadziałają, jeśli personel nie będzie świadomy swojej roli i odpowiedzialności. Dlatego tak ważne są szkolenia, budowanie kultury bezpieczeństwa i eliminowanie zagrożeń wewnętrznych. W wojnie hybrydowej „człowiek” bywa najsłabszym, ale i najważniejszym ogniwem bezpieczeństwa.
Wreszcie, w świecie globalnych powiązań żadna infrastruktura nie jest samotną wyspą. Współpraca sektorowa i międzynarodowa staje się koniecznością – wymiana informacji, wspólne ćwiczenia i współdziałanie z partnerami z Unii Europejskiej czy NATO pomagają budować odporność nie tylko pojedynczych operatorów, ale całych sektorów.
Podsumowując – obowiązki operatora infrastruktury krytycznej w czasie wojny hybrydowej nie są nowe w sensie prawnym, ale ich znaczenie i praktyczne wykonanie nabierają nowego wymiaru. To te same zasady, tylko realizowane w sytuacji realnego zagrożenia, gdzie nie ma miejsca na rutynę. Właśnie dlatego od operatorów wymaga się dziś nie tylko technicznej sprawności, ale też elastyczności, refleksji i odpowiedzialności – bo w dużej mierze to od nich zależy, czy państwo przetrwa pierwsze uderzenia wojny, której nikt formalnie nie wypowiedział.