Współczesne konflikty coraz rzadziej przypominają wojny, o których czyta się w podręcznikach do historii. Zamiast hałasu czołgów słyszalne są zakłócenia w sieciach, manipulacje informacyjne czy ukryta presja ekonomiczna. Raport NATO „Hybrid Threats and Hybrid Warfare” z lipca 2024 roku stara się uporządkować tę rzeczywistość i wskazać, jak Sojusz oraz jego członkowie powinni odpowiadać na nowe wyzwania wyzwania.
Autorzy raportu przypominają, że hybrydowe zagrożenia to nie pojedyncze incydenty, lecz zestaw wzajemnie powiązanych działań — od cyberataków po operacje wpływu. Cel jest prosty: osiągnąć efekt polityczny lub strategiczny bez formalnego wypowiedzenia wojny. To kosztuje znacznie mniej i utrudnia domaganie się sprawiedliwości przed międzynarodowymi trybunałami. To działanie w „szarej strefie” sprawia, że reagowanie staje się trudne – działania adwersarza bowiem bywają sprytne, rozproszone i celowo trudne do przypisania.
Operacje hybrydowe angażują dziś wiele sfer jednocześnie. Przestrzeń cybernetyczna i informacyjna stały się areną stałych starć: ataki na systemy teleinformatyczne idą w parze z szeroko zakrojonymi kampaniami dezinformacyjnymi, które urastają do poziomu długotrwałego osłabiania zaufania publicznego. Społeczeństwa nie ufają rządzącym i sobie nawzajem. Równocześnie obserwujemy rosnące wykorzystanie narzędzi gospodarczych — od manipulacji rynkowych po sankcje i „lawfare” — które mają podkopać stabilność ekonomiczna bez użycia otwartej siły militarnej. „Lawfare” to zbitka słów law (prawo) i warfare (wojna). Oznacza wykorzystywanie prawa jako narzędzia prowadzenia konfliktu lub nacisku politycznego. W kontekście wojny hybrydowej to strategia, w której państwo lub inny aktor używa przepisów, procedur prawnych czy międzynarodowych mechanizmów sądowych, by osłabić przeciwnika – zamiast (lub obok) użycia siły militarnej.
Infrastruktura krytyczna, wskazana w raporcie jako kluczowy cel hybrydowych działań, zasługuje na szczególną uwagę. Raport alarmuje, że ataki wymierzone w te obekty, uslugi i systemy rzadko przybierają prostą postać – to często złożone kampanie łączące cyberoperacje, sabotaż fizyczny i presję ekonomiczną, prowadzone tak, by utrudnić identyfikację sprawcy i spowolnić reakcję. NATO wskazuje na konieczność zacieśnienia współpracy między władzami publicznymi a prywatnymi operatorami, rozwoju systemów wczesnego ostrzegania oraz szybkiej wymiany informacji wywiadowczych; bo słabo zabezpieczona elektrownia, przerwany łańcuch dostaw czy uszkodzona linia przesyłowa mogą przynieść znacznie poważniejsze skutki niż pojedynczy incydent.
Jednym z największych wyzwań pozostaje przypisanie odpowiedzialności. Hybrydowe działania często są przeprowadzane przez pośredników lub grupy niepaństwowe, co pozwala faktycznym autorom zachować pewien stopień zaprzeczalności. Działania odbywają się też często poniżej progu, który uruchamiałby klasyczne mechanizmy wzajemnej obrony przewidziane w Traktacie Północnoatlantyckim. Dodatkowo, tempo rozwoju technologii sprawia, że metody prowadzenia tych akcji szybko ewoluują.
Jak więc odpowiadać? Raport stawia na wzmacnianie odporności — nie tylko w sensie militarnym, lecz szeroko rozumianym: cywilno-wojskowym, ekonomicznym i społecznym. Chodzi o podnoszenie zdolności wykrywania i reagowania, ćwiczenia scenariuszy hybrydowych, rozwój mechanizmów prawnych i procedur oraz — co istotne — o budowanie partnerstw publiczno-prywatnych. Współpraca między NATO a Unią Europejską oraz wymiana informacji między państwami członkowskimi to elementy, które raport uznaje za niezbędne.
Dla krajów Europy Środkowo-Wschodniej, w tym Polski, wnioski są praktyczne i konkretne. Bliskość potencjalnych źródeł zagrożeń, uzależnienie od infrastruktury tranzytowej i energetycznej oraz specyfika medialnego krajobrazu sprawiają, że odporność na ataki informacyjne, bezpieczeństwo cybernetyczne i ochrona infrastruktury krytycznej powinny być traktowane jako priorytety strategiczne. Równocześnie ważne jest wzmacnianie świadomości obywateli — bo wojna hybrydowa to również gra na postawach i emocjach społecznych.
Raport NATO z 2024 roku przypomina więc o jednej, prostej konkluzji: bezpieczeństwo XXI wieku to coś więcej niż siła militarna. To także sprawne instytucje, zintegrowane procedury i społeczeństwo przygotowane do działania w warunkach niepewności. W świecie, gdzie presja może przychodzić z różnych stron — energetyki, informacji, rynku czy prawa — elastyczność i współpraca pozostają najskuteczniejszą obroną.